Literackie spotkania z diabłem

Jest inteligentny, czasem groźny innym razem zabawny, sprytny, czarujący. Wygląda, w zależności od nastroju i potrzeby, przystojnie lub przerażająco, może mieć rogi i ogon lub okazać się sąsiadem z tramwaju, który dziś stał nad nami i czytał nam przez ramię. Diabeł literacki, postać fantastyczna i fascynująca, w wyobraźni pisarzy przybierająca rozmaite oblicza i często zaskakujące funkcje.

Postać diabła kusiła ludzi od wieków. Opowieści, magiczne rytuały i portrety Lucyfera pojawiają się w wielu księgach (prawdopodobnie jeszcze większa ich ilość spłonęła na stosach świętej inkwizycji). Jednak największe wrażenie robi słynny Codex Gigas, tajemniczy ogromny manuskrypt (największy jaki przetrwał do naszych czasów) z przerażającym portretem diabła zdobiącym całą kartę (na fot.). Księga nazywana jest Biblią diabła i jej historia jest dość krwawa. Dzięki zdobiącemu 290 stronę rysunkowi przypisano jej legendę mówiącą o tym, że w jej powstaniu udział brał sam Szatan. Mimo okrzykniętej sławy tekst manuskryptu nie jest poświęcony postaci, która jest przedmiotem naszej rozprawy. Niezwykły rysunek jako jedyny tak wielki i sugestywny stał się wizytówką całej księgi, w której odnaleźć można teksty starego i nowego testamentu oraz liczne recepty i zaklęcia alchemiczne przypominające egzorcyzmy. Codex Gigas powstał w benedyktyńskim klasztorze w Czechach na początku XIII stulecia, obecnie spoczywa w Szweckiej Bibliotece Narodowej i niezmiennie od siedmiuset lat przyciąga kartą z portretem diabła z rozdwojonym językiem i szponami.

W pamięci i w literaturze najbardziej utrwalony jest wizerunek Mefistofelesa opisanego przez Goethego. Postać Fausta została zaczerpnięta z wielu podań, legend i opowieści o słynnym alchemiku, który zaprzedał dusze diabłu. Jednak w dramacie niemieckiego poety nie spotykamy rogatego tchnącego siarką demona o kozich kopytkach. Mefisto jest inteligentny, przebiegły i sprytny przez co staje się jeszcze bardzie niebezpieczny. Jest świadomy swojej roli i pozycji w świecie, doskonale wie czym i kim jest w stosunku do Boga i na tę rolą w pełni się zgadza wchodząc w zakład o duszę doktora. Diabeł Goethego jest postacią złożoną, obdarzoną niezwykłą mocą i znającą dogłębnie duszę człowieka, w podróży jaką odbywają wspólnie z Faustem to Mefistofeles wydaje się chwilami być bliższy realności. Wyraża sceptycyzm, podszeptuje, kusi ale nie nakłania. Nie toczy z Bogiem walki o duszę Fausta, doktor sam rozgrywa ją ze sobą. Mefisto jest obliczem zła, reprezentuje je, jednak nie jest jednoznaczny, jest potrzebny i wiernie odgrywa swą rolę, opowiadając na pytanie Fausta Kto więc jesteś? przyznaje: Tej siły cząstka mała, Która wciąż złego pragnie, a dobro wciąż działa.1

I tym kończąc diabelną historię doktora Fausta rozpoczniemy spotkanie z Wolandem, tym samym niemal bohaterem, odbiciem Mefista na początku XX wieku. Czy rzeczywiście diabeł jest siłą sprawczą dobra, czy może świat już tak dalece stał się w oczach Bułhakowa absurdalny, że nadzieję na normalność wiąże z siłami nieczystymi? Pisarz sugeruje nam nawet z jakim rodzajem piekielników będziemy mieć do czynienia czyniąc z powyższego cytatu motto Mistrza i Małgorzaty. Woland budzi w nas sympatie od pierwszej chwili gdy jako kulturalny cudzoziemiec pojawia się na Patriarszych Prudach, z laską z główką w kształcie głowy czarnego pudla (subtelne nawiązanie do Goethego). Przybywający do Moskwy w roli konsultanta jest cynikiem, postacią zmęczoną i jednocześnie zadziwioną tym co zastaje, otóż próbuje mu się wmówić, że nie istnieje. Woland nie bierze udziału w większości prowadzonych przez siebie diabelskich zabaw, obserwuje, słucha, wydaje polecenia członkom swej niecodziennej świty. W groteskowej rzeczywistości Moskwy lat dwudziestych to diabeł staje się wyrocznią sprawiedliwości i normalności. To za jego sprawą szczęście i spokój odnajdują tytułowi bohaterowie, to dzięki czarcim sztuczkom prawdziwe zło zostaje choć na chwilkę zdemaskowane, a nieszczęsny poeta nie pisze już koszmarnych wierszy „na chwałę”. Woland tak jak Mefistofeles jest w pełni świadom swej potęgi i roli w świecie, nie tak chętnie jak bohater Goethego nawiązuje relacje z wysłannikami niebios, jednak po części spełnia ich rolę. Mówi do Mateusza Lewity, patrząc na zachodzące nad miastem słońce, czymże byłoby twoje dobro gdyby nie istniało zło? 2 Wyśmiewa, swego rozmówcę, który równorzędnie ze złem chciałby wyzbyć ziemię cienia. Choć pozbywanie cienia jest sztuczką iście diabelską i wielce podchwytliwą o czym nieprzyjemność miał okazję przekonać się Piotr Schlemihla bohater Adalberta Chamisso, który opowiedział jego przedziwną historię. Omamiony bogactwem i fortuną Piotr odsprzedał diabłu swój cień. Biedak, rzeczą powszechnie wiadomą jest, że brak cienia jest dowodem nieistnienia. Jednak czarci spryt w tej opowieści nie kończy się na samym cieniu, w zamian za jego zwrot wysłannik piekła pragnie duszy Piotra. Ciężka to decyzja istnieć bez duszy czy nie istnieć bez cienia, w takiej sytuacji najlepiej byłoby się zdać na dobrego prawnika, takiego na jakiego natrafił nasz kolejny piekielny bohater. Diabeł w opowiadaniu Stephena Vincenta Beneta jest aż za sprytny i gubi go własna przebiegłość. W walce o duszę farmera zgadza się wziąć udział w procesie, sam kompletuje ławę przysięgłych z zaświatów, usadzając na niej największych szubrawców, jednak w każdym potępieńcu istnieje boża iskra. I choć szatan zwany tu również nieznajomym dwoi się i troi nie jest w stanie rozprawy wygrać z prawnikiem Danielem Websterem, dumnym praworządnym Amerykaninem zakochanym w ideach swego kraju.3 W kraju zacnego mecenasa Daniela Webstera, w jakiś czas później, Ira Levin powoła do życia Dziecko Rosemary, diabła, o którym nie możemy za wiele powiedzieć bo na kartach książki dopiero przychodzi na świat, za sprawą czarnej mszy, deseru „czekoladowa mysz” i tajemniczego korzenia tannisa. To literackie spotkanie w centrum Nowego Jorku w roku 1966 pozwala nam tylko poznać wygląd czarciego potomka odzianego w malutkie czarne rękawiczki by dziecięcymi szponami się nie poraniło. A czy to maleństwo, w czarnej kołysce z oczami kozła, jest w stanie wyrządzić światu krzywdę? Czy diabeł ma jeszcze swoją moc oddziaływania? Czy pogłębiając myśl Nietzschego o Bogu, dojdziemy do wniosku, że razem z Bogiem umarł diabeł, czy przestał istnieć wraz z wiarą w jego moce? Mark Twain nie neguje istnienia sił wyższych a tylko potrzebę istnienia sił ciemności. Jego Listy z Ziemi pisze upadły anioł, który wyraził swe, niezbyt pochlebne zdanie o największym boskim tworze - człowieku. To właśnie jego kara, jego piekłem nie jest siarkowe królestwo, pełne kotłów ze smołą tylko przebywanie wśród ludzi, którym nie trzeba żadnych dodatkowych pokus i diabelskich podszeptów sami sobie gotują piekło bez udziału Mefista. Nie tylko jednak Twain ukazywał, w stosunku do pomysłowości człowieka, brak potrzeby diabła. Znudzenie światem i bezrobocie w szatańskim fachu ukazuje nam kolejny literacki wysłannik piekieł. Straciłem chęć do zła. Wszystko jest takie nudne. Każdego dnia słyszy się w wiadomościach o katach, którzy posiadają o wiele więcej fantazji niż ja 4 – powiedział książę ciemności końca XX wieku. Szatan przegrany, niepotrzebny, który był obsesyjnym miłośnikiem Marii Callas. Wielki Bagarozy, Stanislaus Nagy czy bezpośrednio po imieniu Diabeł w powieści Helmuta Kraussera jest postacią chwilami tragiczną. Na spowiedź udaje się do psychologa sugerując nawet swoją niepoczytalność. Jest samotny, znudzony, jego egzystencja nie ma już celu. Opowiada nam historię wielkiej fascynacji do sławnej śpiewaczki, której towarzyszył przez całe jej życie. Jest nawet uwieczniony z nią na zdjęciu. Fotografia ta istnieje naprawdę poza Marią i naszym bohaterem jest na niej jeszcze biały pudel, również znacząca postać dla opowieści.
Ma setki imion i na setkach kart znajdziemy jeszcze jego ślady, w różnych rolach, przebraniach, o mylącym nas wyglądzie. Literacki Diabeł, jeśli pisarska wyobraźnia na to pozwoli, wyglądać będzie zza rogu strony i kusić nas do czytania.

Literatura:

1 Goethe J.W., Faust, tł. Wł. Kościelski, Warszawa 1961r., str. 80

2 Bułhakow M., Mistrz i Małgorzata, tł. I. Lewandowska, W. Dąbrowski, Warszawa 1969 r.

3 Chamisso A., Przedziwna historia Piotra Schlemihla, tł. W. Wirosza, Warszawa 1961 r.

4 Krausser H., Wielki Bagarozy, tł. M. Aniśkowicz-Baumgartner, Warszawa 1999 r.

Benet S.V., Diabeł i Daniel Webster, tł. A. Szuman, Warszawa 1987 r.

Levin I., Dziecko Rosemary, tł. B. Baran, Warszawa 1988 r.

Twain M., Listy z Ziemi, tł. J. Kydryński, Warszawa 1966 r.

 




Więcej książek w temacie >>